ZAMKNIJ

ŻYWNOŚĆ Co tu jest?

Żywność wpływa na nasze Zdrowie. Wszyscy to wiedzą. Ale co i jak jeść? Kiedy jeść, co ze sobą mieszać i dlaczego? O tym piszę w tym zakątku Bloga. Klikając filtr ŻYWNOŚĆ wyświetlą Ci się artykuły dotyczące żywności, napojów, producentów żywności od rolnika do kucharza. Od nawozów sztucznych do mielenia mąki. Czasem takie dziwactwa: czy dodawać cytrynę do gorącej herbaty? czy mieszać w surówce zielonego ogórka z czerwonym pomidorem? czy jeść chleb na zakwasie czy drożdżach? Tu, w tym miejscu, stopniowo będzie przyrastać wiedza, którą się chcę podzielić. Same twarde, sprawdzone fakty. Bez sentymentów i bez kryptoreklamy, ale jak trafię na jakieś zdrowe jedzenie to napiszę bez krygowania się i fałszywej skromności, że dobre i dlaczego, kto produkuje i gdzie kupić. Ale niczego nie reklamuję bo nie muszę, a ktoś musi wskazać co dobre, a co złe. Prawda? Oto mała cegiełka wiedzy o żywności - ode mnie dla Ciebie. Pisząc to mamy 2016 rok. Takie czasy nastały, że mimo zachwalania, że polska żywność (a raczej żywność w polskich sklepach) jest świetna, zdrowa i taka super to nieprawda. Tak się składa, że pół życia spędziłem w kapitalistycznej Polsce, ale pierwsze pół w tej poprzedniej. I niestety jedzenie wtedy było lepsze. Nie mam nic do polityki. Mam do jedzenia. Gdybym nie był lekarzem zajmującym się zawodowo żywieniem, metabolizmem, żywnością i nie spędził dzieciństwa na wsi, mając do dyspozycji mleko prosto od krowy, jajka od kury z podwórka, chleb z własnego ziarna i mąki mielonej we młynie "na świeżo" to bym pewnie nie czuł różnicy. Tak jak nie czują chyba moje dzieci wykarmione już raczej "sklepowo". Nie jedliśmy margaryny, ale masło. Nie było wtedy margaryny do smarowania chleba (jakieś masło roślinne MR się dopiero pojawiało, a z darów margaryna niemiecka). Do smażenia używało się zwykłego smalcu wieprzowego lub słoniny. Potem przez 20-30 lat mówiono, że tłuszcze zwierzęce i cholesterol, jak w maśle czy smalcu są baaaaaardzo szkodliwe, a tylko margaryna jest zdrowa. Dzisiaj, od około 5 lat wiadomo i wychodzi na to, że główną przyczyną miażdżycy są tłuszcze TRANS w margarynach i olejach roślinnych poddanych smażeniu (a nawet podgrzaniu). Tłuszcze TRANS (dokładniej mówiąc kwasy tłuszczowe trans) mogą powstać jedynie z nienasyconych kwasów tłuszczowych, a tych prawie nie ma w maśle, smalcu, czy innym zwierzęcym pożywieniu (rosół, boczek). Nie ma ich też w oleju (czy raczej maśle) kokosowym. Są natomiast w każdym płynnym oleju roślinnym. I co w związku z tym? Wychodzi na to, że tak banalna sprawa, jak jedzenie masła a nie margaryny ma kolosalne znaczenie dla zdrowia. I jak tu o tym nie napisać, skoro ciągle jeszcze (2016!) reklamują margarynę, jako najlepszą dla serca, przeciwmiażdżycową itd. podczas gdy to zwykłe kłamstwo marketingowe. No bo trzeba jakoś tani roślinny olej palmowy, kukurydziany czy rzepakowy sprzedać. W płynnej formie, na zimno byłoby ciężko, bo nie smakują tak dobrze jak oliwa z oliwek, a poza tym ludzie wolą SMAROWIDŁO DO CHLEBA. A żeby móc smarować to trzeba takie oleje roślinne utwardzić do margaryn i ewentualnie oczyścić z nieprzyjemnych smaków i zapachów. W czasie utwardzania powstaje olbrzymia ilość kwasów TRANS. A te, jak się okazało, nasze komórki niechętnie i niełatwo spalają do energii, tak jak to robią z naturalnymi kwasami tłuszczowymi (zwierzęcymi, czy roślinnymi ALE NA ZIMNO). Kwasy trans łatwo odkładają się i utleniają w ścianie naczyń krwionośnych i tam stają się zalążkiem ogniska miażdżycowego i jego konsekwencji. Trwa to latami i oczywiście margaryna "nie zabije" od razu. Innym problemem, odkrytym niedawno,  jest wbudowywanie kwasów trans do błon komórkowych, które wówczas stają się wadliwe, łatwiej przepuszcza wirusy, toksyny, czy inne szkodliwe związki chemiczne do cytoplazmy. A te niszczą wnętrze komórek, w tym mogą powodować mutacje DNA i co sprzyja nowotworom. Przy takiej zmianie żywienia jaką mamy w Polsce; z "naturalnego" masła od setek lat do "nienaturalnej" margaryny lat 80/90 do dzisiaj mamy łagodnie mówiąc kiepskie efekty zdrowotne. Wiedza istnieje, ale nie ma pozytywnej "propagandy" za masłem, lecz ciągle marketing przeciw niemu. By sprzedać więcej margaryny! Zdrowie mniej ważne niż kasa?! Masło i margaryna są w tym artykule użyte także symbolicznie (chociaż same w sobie jak pisałem ważne medycznie). Mamy w Polsce do czynienia z "masakryczną" wręcz zmianą jakości żywności na gorsze w Polsce (na świecie też, ale niech oni się sami tym martwią, skoro wymyślili margarynę). Drugi ciekawy z brzegu przykład. Obecnie do mięsa w ubojniach w Polsce praktycznie zawsze dodaje się soli chilijskiej, czyli olbrzymiej dawki fosforanów. Kiedyś mięso konserwowano tylko solą (NaCl) i ziołami. Fosforany silniej i "piękniej" konserwują, bo nawet po kilku dniach mięso wygląda "czerwoniutkie", świeżutkie, jak dopiero co pozyskane. I co z tymi fosforanami?! Jedząc takie mięso i całą żywność z niego, zjadamy tak olbrzymią dawkę fosforu, jakiej nigdy wcześniej nie jedliśmy. Kiełbasy, szynki, pasztety, parówki, z fosforem. Brr! Nawet, gdy sama upieczesz schab z ziołami, czy ugotujesz rosół z mięsa FOSFOR TAM JEST!!!! Od groma i trochę, bo chyba każde mięso w Polsce jest "solone" solą chilijską! Szukałem masarni nie używającej soli chilijskiej i nie znalazłem. Może jakiś rzeźnik się opamięta, zlituje nad nami i wróci do solenia solą? Może TY wymusisz to na ubojni? Oczywiście to wymaga zmiany modelu zakupów, bo od uboju do klienta mięso musi trafić szybko. Kilka godzin? Nierealne? A kiedyś były jatki w każdym miasteczku, rzeźnik na każdej ulicy. Są kraje, gdzie ciągle tak jest, więc się da! Jeśli nie masz "czystego" mięsa fosfor wypłuczesz do rosołu czy zupy, albo sosu z pieczeni. I to potem je Twoja rodzina. Wieprzowina w sosiku fosforanowym. Rosół z makaronem na fosforze. Pieczeń w sosie własnym fosforanowym z ziołami. Kuchenne Rewelacje! A co to ten fosfor? Jego nadmiar próbują usnąć nasze nerki i przez kilka godzin muszą pracować na zwiększonych obrotach, a jeśli ciągle go za dużo to trafia do kości, wypłukując z nich wapń i magnez. O tym czym to grozi w następnych artykułach na blogu. A może przesadzam? Nie sądzę. Pamiętam rosół z kury domowej "grzebuszki, grzędówki, ogrodowej" i dzisiejszy nawet "eko" się nie umywa. Nie mówiąc o tym ze sklepowej kury wykarmionej na suchej paszy zbożowo-kukurydzianej "mieszanej fabrycznie" z hormonami, odżywkami, antybiotykami przez "nowoczesnego rolnika". Bez porównania. Szkoda gadać. To nie to. Ale czy jeszcze gdzieś jest prawdziwa ta wieś...?

 

30 października 2016

ZAMKNIJ

Blog prowadzony przez

dr n. med. Mirosława Masteja

MEDYCYNA

BROMATOLOGIA

ŻYWNOŚĆ

FILM

MALARSTWO

MUZYKA

NATURA & ECO

© Produkcja & własność: Dr Mastej, 2018

CENTRUM ZDROWIA DR MASTEJ

 

Podmiot Leczniczy (NZOZ)

ul. Staszica 17A

38-200 Jasło

woj. podkarpackie

 

NIP: 685-19-42-320

REGON: 370430981

 

e-mail: czdm@op.pl

 

 

USŁUGI

DLA PACJENTA

Alergologia

Dermatologia

Ortopedia

Chirurgia

Okulistyka

Onkologia

Kardiologia

Ginekologia

Neurologia

Laryngologia

Urologia

Stomatologia

Laboratorium

Transport Medyczny

USG / Doppler

RTG

Diagnostyka

Abonament

Gabinety prywatne

Medycyna Pracy

Rehabilitacja

Poradnie NFZ

Lekarze specjaliści

Lekarze rodzinni

Toskania

Blog

Lekarze

Wiedza

Cenniki

Telefony

Mapy

Adresy

Obowiązek Informacyjny RODO 

Centrum Zdrowia Dr Mastej